Gdy się obudziłam poczułam bardzo mocny ból głowy a potem zamknęłam oczy i z obolałym ciałem leżałam w białym pomieszczeniu na białym łóżku. Po chwili usłyszałam rozmowy za drzwi więc udawałam że śpię by wsłuchać się w słowa osób.
-Tak proszę pani Żaneta wyszła z tego żywa, ale jest bardzo ciężko ranna.-Powiedział lekarz
-No dobrze, ale kiedy ona się obudzi?-Zapytała Mama
-Tego nie wiemy proszę pani może się tak zdarzyć że w ogóle nie wstanie.-Odparł za smucony.
-Co?! Jak to mówiliście że ona przeżyje, że będę mogła znów poczuć bicie jej serca!-Krzyknęła i pobiegła z płaczem lecz za chwile ktoś wszedł do mojego pokoju usiadł na moim łóżku i szepnął po cichu:
-Słoneczko to ja tata przyjechałem do ciebie z Australii wiesz jak kocham ciebie i mamę nie opuszczaj nas słońce.-Rzekł i moment później pogłaskał mnie po policzku. Ze wzruszenia wyjęłam rękę z pod kołdry chwyciłam ojca za dłoń następnie otworzyłam oczy i przytuliłam się do taty. Obydwóm leciały nam łzy po policzku następnie wchłaniały w kołdrę i tak się wszystko wyjaśniło co prawda musiałam jeszcze zostać w szpitalu, ale i tak bardzo się cieszę że tata i mama są teraz ze mną. No ale przecież wiadomo że czasem są pechowe dni tak jak wtedy gdy do szpitala przyszła Katrin i powiedziała:
-Ojej kochanie tak się cieszę że żyjesz.
-Tak na pewno a teraz jeszcze powiesz że za drzwiami stoi syrenka z jednorożcem.-Odpowiedziałam
-No i dobrze że jesteś ranna może będziesz miała duże blizny i Spencer już nawet na ciebie nie spojrzy.-Odrzekła samolubnie.
-Jesteś taka głupia i pusta tak jak twoja głowa a Spencer patrzy się na mnie pewnie dlatego że jesteś plastikowa jak lalka barbie.
-Teraz przesadziłaś młoda. Ja spadam marnowałam tylko swój cenny czas na odwiedziny takiej przybłędy jak ty zamiast żyć powinnaś zgnić w piekle.-Szepnęła i poszła do wyjścia, później dowiedziałam się że był to dzień odwiedzin bo za chwile przyszły moje przyjaciółki.Porozmawiałyśmy chwile następnie opowiedziały co stało się na balkoniku u Katrin. Po kilku tygodniach wróciłam do domu z gipsem i kulami a towarzyszyli mi rodzice.Kilka razy chciałam sobie przypomnieć ten wypadek ale dopiero za 4 razem coś mi za świtało a było to tak że zamknęłam oczy i pomyślałam o tym zdarzeniu i nagle zjawiłam się na tym balkoniku siedziałam na balkoniku i łzy leciały mi w dół. Pomyślałam:
,,Ale co się dzieje przecież to już się stało i dlaczego wiszę w powietrzu czemu jestem przezroczysta ?"
Po chwili odtworzyłam oczy i znalazłam się w pokoju. Myślę ,,Co do licha się tu dzieje".
-Tak proszę pani Żaneta wyszła z tego żywa, ale jest bardzo ciężko ranna.-Powiedział lekarz
-No dobrze, ale kiedy ona się obudzi?-Zapytała Mama
-Tego nie wiemy proszę pani może się tak zdarzyć że w ogóle nie wstanie.-Odparł za smucony.
-Co?! Jak to mówiliście że ona przeżyje, że będę mogła znów poczuć bicie jej serca!-Krzyknęła i pobiegła z płaczem lecz za chwile ktoś wszedł do mojego pokoju usiadł na moim łóżku i szepnął po cichu:
-Słoneczko to ja tata przyjechałem do ciebie z Australii wiesz jak kocham ciebie i mamę nie opuszczaj nas słońce.-Rzekł i moment później pogłaskał mnie po policzku. Ze wzruszenia wyjęłam rękę z pod kołdry chwyciłam ojca za dłoń następnie otworzyłam oczy i przytuliłam się do taty. Obydwóm leciały nam łzy po policzku następnie wchłaniały w kołdrę i tak się wszystko wyjaśniło co prawda musiałam jeszcze zostać w szpitalu, ale i tak bardzo się cieszę że tata i mama są teraz ze mną. No ale przecież wiadomo że czasem są pechowe dni tak jak wtedy gdy do szpitala przyszła Katrin i powiedziała:
-Ojej kochanie tak się cieszę że żyjesz.
-Tak na pewno a teraz jeszcze powiesz że za drzwiami stoi syrenka z jednorożcem.-Odpowiedziałam
-No i dobrze że jesteś ranna może będziesz miała duże blizny i Spencer już nawet na ciebie nie spojrzy.-Odrzekła samolubnie.
-Jesteś taka głupia i pusta tak jak twoja głowa a Spencer patrzy się na mnie pewnie dlatego że jesteś plastikowa jak lalka barbie.
-Teraz przesadziłaś młoda. Ja spadam marnowałam tylko swój cenny czas na odwiedziny takiej przybłędy jak ty zamiast żyć powinnaś zgnić w piekle.-Szepnęła i poszła do wyjścia, później dowiedziałam się że był to dzień odwiedzin bo za chwile przyszły moje przyjaciółki.Porozmawiałyśmy chwile następnie opowiedziały co stało się na balkoniku u Katrin. Po kilku tygodniach wróciłam do domu z gipsem i kulami a towarzyszyli mi rodzice.Kilka razy chciałam sobie przypomnieć ten wypadek ale dopiero za 4 razem coś mi za świtało a było to tak że zamknęłam oczy i pomyślałam o tym zdarzeniu i nagle zjawiłam się na tym balkoniku siedziałam na balkoniku i łzy leciały mi w dół. Pomyślałam:
,,Ale co się dzieje przecież to już się stało i dlaczego wiszę w powietrzu czemu jestem przezroczysta ?"
Po chwili odtworzyłam oczy i znalazłam się w pokoju. Myślę ,,Co do licha się tu dzieje".
Jaka ta Katrin okropna!!!Masakra, a ta Żaneta ma coś z wspomnieniami tak?
OdpowiedzUsuńJakaś magiczna moc, czy coś w tym stylu?
Póki co fabuła super :)