Jak z dwoma przyjaciółkami podeszłam do drzwi. Stał tam bardzo wysoki pan który był cały czarny. Czarne włosy, czarny odcień skóry, czarne ubranie nawet miał czarne oczy, ale wiedziałam że to są soczewki, więc jak podeszłyśmy krząknął:
-Stójcie panienki najpierw sprawdzę na liście. .o to jak się nazywacie?
-Ja jestem Żaneta, to jest Andżelika, a to jest Justyna.-Przedstawiłam siebie i koleżanki.
-Tak, tak jesteście na liście możecie śmiało wchodzić-Powiedział grubym, męskim głosem.
Po tym jak bramkarz nas wpuścił weszłyśmy do środka. Przed naszymi oczami objawił się obraz. Namalowane na nim było tysiące osób w balowych i wizytowych sukniach, wielkie pomieszczenie w którym znajdowały się osoby, stół z przekąskami i wiele innych ciekawych rzeczy, lecz nagle rzekłam do moich towarzyszek:
-Zobaczcie jaka doga ta impreza przecież ty tylko głupie urodziny.
-Oh czekaj może to głupie urodziny, ale są tu świetni kolesie i w dodatku przystojni.-Odpowiedziała i znikała w tłumie.
-Żanetko nie przejmuj się ona tak ma.-Pocieszała Justyna
-No wiem, ale ty też pewnie zaraz polecisz na tam tą scenę która jest pusta.-Narzekałam ze smutkiem.
-Co ? A no faktycznie dzięki Żaneta pa!-Krzyknęła i pobiegła na pustą scenę.
A mi nic nie zostało tylko pójść na mały,skromny i prosty balkonik. Gdy tak przedzierałam się przez tłum ludzi wypadła mi moja torebka a z niej wypadł mój pamiętnik wraz z moimi tajemnicami. Najwyraźniej pech chciał by Katrin ko znalazła. Nie wiedząc co zgubiłam szłam wprost wpatrzona w drzwi od balkonu, nagle usłyszałam głos solenizantki.Obróciłam się by usłyszeć ogłoszenie jakie ma do powiedzenia, lecz w jej ręku zauważyłam mój pamiętnik, nagle zaczęła czytać . Po jak usłyszałam śmiech ludzi i ich oczy wpatrzone we mnie pobiegłam przed siebie. Balkon miał mały płotek, więc łatwo można było spaść zwłaszcza że pod tobą nic nie było. Dopiero sześć pięter pod mną wyła twarda wysuszona ziemia wesz gdy usiadłam i schyliłam głowę w kierunki ziemi moje łzy dały jej wody, nagle usłyszałam dźwięk tupiących nóg.
-Czego chcecie?Krzyknęłam z gniewem
-Chciałyśmy tylko cię pocieszyć.-szepnęły razem
-Nieważne idźcie stąd!-Wydarłam się na przyjaciółki.
W tam tej chwili wolałam zostać sama ale życie stawiało opór Kristen
-Kochana chyba się nie gniewasz za to co zrobiłam?-Zapytała
-Za to że przeczytałaś mój pamiętnik wszystkim? Tak bardzo się gniewam!-Odpowiedziałam a dziewczyny przyglądały się naszej rozmowie.-Dlaczego to zrobiłaś?-Spytałam
-Bo Spencer się na ciebie gapi a to mój chłopak!-Wrzasnęła i z tęgą siłą pchnęła mnie w ziemie nasączoną moimi łzami a ja w jednej chwili przeżyłam całe swoje życie następnie z siłą upadku uderzyłam głową o ziemie.
Tragiczny wypadek....okropieństwo.Kristen to głupi świnia i do tego zazdrosna :)
OdpowiedzUsuńSzkoda mi Żanety. Pisz next bo chce wiedzieć czy przeżyła :)